Wielkanoc w Szwecji

9 kwietnia 2013 , Autor: display_name

Szwedzi uwielbiają słodycze. Rocznie potrafią zjeść na osobę siedemnaście kilogramów cukierków, co plasuje ich na pierwszym miejscu wśród miłośników słodkości na świecie. Ale to jeszcze nie wszystko! W czasie Wielkanocy jedzą dwa razy więcej niż zwykle, co oczywiście przekłada się też na cukierki, szczególnie te kupowane na kilogramy. Ale świąteczne podjadanie to w Szwecji tradycja. Najsławniejsza uczta wielkanocna odbywała się właśnie tutaj. W XVI wieku na zamku w Kalmarze przy jednym stole usiadła cała królewska rodzina. Gustaw Vasa wraz ze swoimi najstarszymi dziećmi: Erykiem XIV i Janem III, który ożenił się z Katarzyną Jagiellonką. Na stole znalazło się, oczywiście, mnóstwo słodkości. Wśród nich drogie marcepany i ciasta z oryginalnymi ziołami i przyprawami. Poprzedzały je mięsiwa i mnóstwo ryb, całość zdobiły zaś gigantyczne ptaki. Trudno nam sobie to dzisiaj wyobrazić, ale królewska rodzina nie używała widelców, bo za bardzo przypominały diabelskie widły. Ich wysokości spożyły więc wielkanocne dania za pomocą łyżek, noży i własnych rąk.

Południowe pisanki

Dzisiaj Szwedzi obchodzą święta nie aż tak hucznie, ale to ciągle dobry pretekst do spotkania z rodziną i przyjaciółmi, a także do wiosennych porządków. Przy okazji można przygotować się do wspólnego biesiadowania. Podobnie jak w większości europejskich krajów, również w Szwecji nieodłączną ozdobą wielkanocnego stołu są jajka. Tak, jak w Polsce, są symbolem odradzającego się życia. Nie w całej Szwecji są jednak malowane. Zwyczaj barwienia pisanek znany jest wyłącznie w południowej części kraju. Ci, którzy przestrzegają dawnej tradycji, gotują jajka w wywarze z łupin cebuli, do którego wrzucają również kłosy zbóż lub brzozowe liście, co daje charakterystyczny deseń na skorupkach. Kolejnym elementem przygotowań jest dekorowanie stołów pękami brzozowych gałązek z pąkami zabarwionymi na jaskrawe kolory, ozdobionych piórkami bądź wielokolorowymi wstążkami. Ten ludowy obyczaj wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich. Niegdyś miał znaczenie magiczne, zachęcał wiosnę do szybkiego nadejścia. Dawniej pęki brzozowych gałązek symbolizowały też rózgi, które miały przypominać o biczowaniu Chrystusa.

Kiedy już wszyscy bliscy zbiorą się podczas świąt, zaczyna się wspólne biesiadowanie. W Szwecji jest nieco inaczej niż w Polsce, bo dniem świątecznym jest już Wielki Piątek. To również czas wolny od pracy. Na stołach pojawiają się wtedy ryby – śledzie i potrawy z łososia. Choć już przed stuleciami został zniesiony obowiązek postu, przetrwała tradycja, żeby w Wielki Piątek powstrzymywać się od jedzenia mięsa.

Armaty na czarownice

Gdy rodzice z pełnymi brzuchami odpoczywają za stołem, do akcji wkraczają dzieci. Jednym z charakterystycznych szwedzkich zwyczajów jest wielkanocny „Påskkäringar” – zabawa najmłodszych, która przypomina nieco Halloween. To również pozostałość dawnych, ludowych wierzeń, według których w Wielki Czwartek, po zapadnięciu zmroku, czarownice zlatywały się do miejsca zwanego Blåkulla. Tu miały się spotkać z diabłem. Dziś jaskrawo umalowane i przebrane za wiedźmy dziewczynki pukają do drzwi domostw wykrzykując „Glad Påsk!”, co oznacza „Wesołej Wielkanocy”. Gospodarze, których odwiedzają, muszą im wrzucić do koszyczków lub kociołków do kawy garść monet, albo – jeszcze lepiej – cukierków. W niektórych częściach Szwecji do dziś zachowały się kolejne relikty dawnej wiary w czarownice. Na zachodzie kraju mieszkańcy spotykają się przy wielkanocnych ogniskach, czasami wspólnie odpalają petardy, albo strzelają z armat. Hałas i światło mają odstraszyć wszystkie potencjalne wiedźmy i nieczyste moce, które za nimi kroczą.

Przyjazd gości na święta to również obietnica prezentów. Wielka Sobota, czyli po szwedzku „Påsk lördag” jest najważniejszym dniem Wielkanocy. Szczególnie czekają na nią dzieci. Tego dnia przychodzi do nich wielkanocny „zajączek”, który najczęściej przynosi wielkie, kartonowe jajo wypełnione słodyczami. Trudno im się oprzeć, nie można się więc dziwić, że w czasie świąt Szwedzi jedzą podwójnie. W Wielką Sobotę czekają na nich jeszcze jajka, śledzie i pieczona jagnięcina z pieczonymi ziemniakami. Zwyczaj ten przywędrował do Szwecji z południa Europy i zdobywa wśród mieszkańców północnej krainy coraz większą popularność.fredrik+nyman easter+twigs 1521 Wielkanoc w Szwecji

Wiosna pełna śniegu      

Większość szwedzkiego społeczeństwa nie jest zbyt religijna i nie uczestniczy na co dzień w życiu kościoła. Jednak nawet tym, dla których Wielkanoc to tylko cztery dni wolne od pracy, udziela się świąteczny nastrój. Pomagają w tym restauracje, galerie, muzea. W wielu miejscach odbywają się pokazy, degustacje wystawy. Dlatego Wielkanoc jest doskonałą okazją, aby zasiąść do wspólnego stołu ze swoimi bliskimi, spotkać przyjaciół, czy dalszych znajomych, dla których zwykle brakuje czasu w codziennym życiu. Może z tego powodu, choć Wielkanocy nie obchodzi się w Szwecji tak uroczyście jak w Polsce, świąteczną atmosferę czuć niemal na każdym kroku i nikt nie ma wątpliwości, że jest to jedno z najważniejszych świąt w roku. Choć czasem o tej porze leży jeszcze śnieg, w powietrzu czuje się radość nadchodzącej wiosny. To ona wypełnia ozdobione brzozowymi gałązkami szwedzkie domy.

fot: Lena Granfelt, Fredrik Nyman/Image Bank Sweden

share button Wielkanoc w Szwecji spacer Wielkanoc w Szwecji